• Parafia Obsza

Pokuta i pojednanie

W naszej parafii spowiadamy około 20 minut przed każdą Mszą Świętą.

Oczywiście o spowiedź można zawsze poprosić przychodząc do kancelarii parafialnej.


Co to jest spowiedź?

Zacznijmy od tego, że w spowiedzi nie chodzi o poinformowanie Boga o swoich grzechach, ale o oddanie Mu tego wszystkiego, co nas od środka wypala, niszczy, degraduje. Ważne jest moment nazwania po imieniu zła tkwiącego w nas i oddania go Bogu. Zwykle w codziennym życiu nie ma okazji ku temu, co sprawia, że zacierają się kryteria, zakamuflowany grzech niszczy relacje osobowe, zanika granica pomiędzy dobrem i złem. Spowiedź nie jest jednak spotkaniem, które można porównać do analogicznego spotkania terapeutycznego np. w gabinecie psychologa. Niezwykle ważna jest tutaj świadomość, że przychodzi się do Miłosiernego Ojca. Istotne jest nie tylko świadomość, co się dzieje, ale też ta: do kogo przychodzę? Kogo spotykam?
Co od Boga otrzymuję? Spowiedź jest spotkaniem człowieka z przebaczającym Bogiem.

 

Czy trzeba się spowiadać?

Po pierwsze: tak, bo tak nakazał Jezus, dając Apostołom, co oni przekazali swoim następcom, kapłanom, władzę odpuszczania grzechów: "Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a komu zatrzymacie, są im zatrzymane". Zauważ, aby zdecydować o odpuszczeniu lub nie - trzeba znać te grzechy, bo tego nie da się zrobić "w ciemno".
Po drugie, wynika to ze skutków grzechu. Otóż według Pisma Świętego Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusa i grzech nie tylko rani grzesznika, ale też Kościół, bo każdy jest częścią jego organizmu. Dlatego w pierwotnym Kościele grzesznik wyznawał swoje grzechy publicznie, przed całą wspólnotą. Następowało oczyszczenie wzajemnych relacji. Potem, z troski o dobre imię tegoż grzesznika, pozostawiono jako przedstawiciela Kościoła tylko księdza, który wysłuchiwał jego wyznania i udzielał rozgrzeszenia, zachowując absolutną tajemnicę spowiedzi. Tak zostało do dzisiaj. Po trzecie: spowiedź to wielkie wydarzenie w życiu człowieka, bo pomaga mu zachować pewien porządek świata, daje łaskę Bożą, daje wewnętrzną wolność – wystarczy przypomnieć sobie, jak lekko jest i ile budzi się w nas dobra, kiedy wstajemy z klęczek od konfesjonału po dobrze odbytej spowiedzi.

 

Dlaczego mam spowiadać się u kapłana?

Odpowiedź daje św. Augustyn wyjaśniając, że biorąc pod uwagę skuteczność sakramentów Kościoła są one w rzeczywistości sakramentami samego Chrystusa. Gdy jednak chodzi o ich udzielenie czy też o posługę kapłana są sakramentami Kościoła. To Chrystus ustanowił sakramenty, On czyni je skutecznymi i to On jest głównym szafarzem każdego z nich. Kapłan jest tylko zwykłym narzędziem sakramentu, więc wierni nie powinni mieć żadnego powodu do niepokoju. Tym który czyni sakrament skutecznym, który go udziela jest sam Chrystus. W tym miejscu należało by sprecyzować kilka rzeczy. Nie podlega dyskusji fakt ważności sakramentu pokuty, ile zaufanie do tego, który z racji powierzonej funkcji bada i ocenia najtajniejsze i najbardziej osobiste czyny chrześcijanina. Od dawien dawna naucza się, że kapłan jest tym, który działa wyłącznie w imieniu Chrystusa. Chrystus nie powołuje ludzi nadzwyczajnych i pozbawionych wad, wręcz przeciwnie powołuje słabych, kruchych podlegających wielu ograniczeniom. Nie szukając daleko spojrzeć można choćby na powołanie pierwszych apostołów Szymona, Andrzeja, Jakuba i Jana, którzy byli zwykłymi rybakami, bez wykształcenia. Chrystus nie zmienia tych osób na święte i doskonałe, ale udziela im łaski i obdarza potrzebnymi uzdolnieniami potrzebnymi w spełnianiu zadania przebaczania, nawracania i jednania z Kościołem i Bogiem, w Jego imieniu. Zdarza się, że czasami zachowanie spowiednika jest niezbyt przykładne a jego posługa niedoskonała, jednak cały czas należy pamiętać o tym, że jest on zawsze znakiem i widzialnym narzędziem Jezusa Chrystusa. Często też oburzamy się, że musimy się poddać pod osąd ludzki. W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że ów osąd nie jest najważniejszy: najważniejsze jest osobiste nawrócenie.

 

Co trzeba zrobić by spowiedź była owocna?

1. Uczciwy rachunek sumienia.

Chodzi tu nie tylko o spis win, ale też o odkrycie dlaczego grzeszę. Rachunku sumienia warto dokonywać w świetle Pisma Świętego, a głównym odniesieniem jest konfrontowanie własnego postępowania ze słowami i czynami Jezusa. Zawsze mogę skorzystać z książeczki do nabożeństwa.

2. Szczery żal za grzechy.

Taki żal nie wynika ze strachu przed karą czy z lęku o reakcję Boga. Lęk prowadzi nie do żalu, lecz - podobnie jak w przypadku Adama - do ucieczki od Boga. Dojrzały żal nie wynika też z tego, że zło, które popełniłem, przyniosło bolesne konsekwencje. Nie wszystkie grzeszne czyny powodują natychmiast negatywne skutki. Dla przykładu: sięganie po narkotyk może początkowo wiązać się nawet z doświadczeniem niezwykłych przeżyć. Dojrzały żal za grzechy to owoc świadomości, że wtedy, gdy krzywdzę siebie lub ciebie, to największy ból zadaję Bogu, który ciebie i mnie kocha nad życie.

3. Szczere wyznanie grzechów.

Szczerość powinna obejmować nie tylko wyznanie grzechów, ale też wyjawienie ich przyczyn. To boli i niepokoi. Nie jest - i nie powinno być! - czymś bezbolesnym mówienie o własnych grzechach. Szczere wyznanie grzechów powinno być szczerością aż do bólu. "Bezstresowe" wyznawanie grzechów to przejaw chorej "pokory" albo niedojrzałości psychicznej. Spowiedź to nie magiczna "pralnia" grzechów, lecz pojednanie z Bogiem po to, żebym mógł pojednać się z samym sobą i z bliźnimi.

4. Stanowcze postanowienie poprawy.

Jest to szczera decyzja o zmianie na lepsze własnego sposobu życia i postępowania. Człowiek dojrzały rozumie, że odpuszczenie grzechów byłoby straconą łaską i szansą, gdyby nie wiązało się z podjęciem konkretnych działań w tym celu, by to postanowienie poprawy rzeczywiście wypełnić. Postanowienie poprawy powinno obejmować nie tylko zmianę poszczególnych zachowań, ale również dążenie do doskonalenia naszych więzi, wartości, ideałów i marzeń.

5. Zadośćuczynienie.

Rozgrzeszenie nie uwalnia od naturalnych konsekwencji danego grzechu ani nie zwalnia z obowiązku wynagrodzenia za popełnione krzywdy. Bóg przebacza mi grzechy, bo żałuję za nie szczerze i postanawiam się poprawić. Ale jednocześnie Bóg odsyła mnie do bliźniego z obowiązkiem uczciwego zadośćuczynienia za wszystkie krzywdy, które mu wyrządziłem. Nie można zatem mylić zadośćuczynienia z otrzymaną od spowiednika pokutą. Spowiadający się powinien zadośćuczynić również za te krzywdy, które wyrządził w sposób nieświadomy. W odniesieniu do osób z najbliższej rodziny krzywdą jest już brak miłości, a nie dopiero uderzenie kogoś czy zadanie mu innej formy cierpienia. W obliczu małżonka, dzieci czy rodziców każdy z nas jest zobowiązany do tego, by kochać, a nie jedynie do tego, by nie krzywdzić. W sytuacji, w której nie da się wprost naprawić wyrządzonej krzywdy - najlepszą formą zadośćuczynienia jest dojrzała miłość wobec ludzi, którzy żyją wokół mnie tu i teraz.

 

Co to jest odpust?

Jest to darowanie człowiekowi przez Boga wszystkich kar doczesnych. Kto uzyska odpust zupełny dla siebie - uniknie kar czyśćcowych. Kto uzyska odpust zupełny za zmarłych - ratuje dusze z czyśćca. Objawienie Boże poucza nas, że grzechy pociągają za sobą kary, a gładzone są przez cierpienie, trudy życia czy też przez śmierć (por. Rdz 3,16-19; Rz 2,9). Chrześcijanin popełniający grzech otrzymuje w sakramencie pokuty odpuszczenie winy, natomiast pozostaje jeszcze tzw. kara doczesna. Darowanie kary doczesnej określa się terminem "odpust", którego uzyskanie zakłada szczerą wewnętrzną przemianę oraz wypełnienie przepisanych uczynków. Odpust jest cząstkowy lub zupełny, w zależności od tego, czy uwalnia od kary doczesnej w części lub całości. Wierny może uzyskiwać odpust cząstkowy lub zupełny tylko za siebie lub ofiarować go za zmarłego, ale za nikogo z żyjących, ponieważ każdy człowiek sam jest w stanie dokonać przemiany swojego życia i wypełnić wymagane do otrzymania odpustu warunki.

 

Co to jest grzech?

Grzechem ciężkim jest świadome i dobrowolne przekroczenie prawa Bożego w rzeczy ważnej. Jasno widać z tej definicji, że aby zaistniał grzech ciężki muszą być spełnione trzy przesłanki: wykroczenie przeciw Bożemu prawu musi dotyczyć ważnej sfery i zarazem to wykroczenie musi być zarówno w pełni świadome jak i w pełni dobrowolne. „Z nauki Pana Jezusa możemy wyczytać inną definicję grzechu: grzech popełniamy wtedy, kiedy - mogąc wybierać - wybieramy nie Boga, lecz zło.
Wybieram kłamstwo a nie Boga, który jest Prawdą.
Wybieram nienawiść a nie Boga, który jest Miłością.
Wybieram złość a nie Boga, który jest Dobrem i Przebaczeniem.
Wiem, że Bóg, który mnie kocha, jest. Modlę się do Niego, wierzę w Niego, lecz nie wybieram tego, czego On chce.
Kiedy mam możliwość wyboru, a nie wybieram Boga, wtedy zawsze grzeszę.

Mówią, że grzech jest podobny do choroby. Podobny jest i trochę niepodobny. Choroba zawsze, prędzej czy później, daje o sobie znać. Grzech raczej nie lubi, żeby go przypominać, i chce się z nami zżyć. Większy grzech czasem niepokoi, ale potem człowiek się uspokaja, asymiluje grzech i usprawiedliwia się.
Każdy dobry lekarz ma ogonek pacjentów przez cały rok. Natomiast konfesjonał jest często pusty. W pierwszym wypadku czekamy na lekarza, w drugim - Bóg czeka na nas. Nieraz na próżno.
Często choroba przychodzi po to, aby przypomnieć nam o grzechu.”

ks. Jan Twardowski, Przed spowiedzią świętą.

 

Czym jest grzech przeciw Duchowi Świętemu?

W kontekście Ewangelii według św. Marka grzech przeciwko Duchowi Świętemu polega na celowym zamknięciu serca i umysłu na Boga, który jest światłością oraz na upartym nazywaniu dobra złem. W Ewangelii według św. Łukasza równa się nieodwracalnemu wyparciu się wiary. Grzech przeciw Duchowi Świętemu za filozofem Platonem można nazwać: kłamstwem obecnym w duszy. W praktyce można go określić, jako przypisywanie sobie władzy większej od tej jaka ma Pan Bóg. To dążenie do uczestniczenia w przywilejach dostępnych tylko Bogu. To zadufanie sobie i stawianie siebie, ponad Boga. I tutaj Jezus mówi wyraźnie – jeśli ktoś to zrobi, nikt – nawet Bóg tego nie wybaczy. Na przykład człowiek sam ostentacyjnie deklaruje że teraz ma gdzieś Pana Boga i przykazania Boże i nie widzi potrzeby odmawiania sobie wielu rzeczy zakazanych tylko dlatego, że Pan Bóg obwarował to klauzulą grzechu. Bez skrępowania mówi, iż jak sobie już poużywa, to pójdzie do spowiedzi, wyzna swoje grzechy księdzu i otrzyma rozgrzeszenie. I teoretycznie jest to możliwe, gdyby nie jeden malutki problem – Bóg już wie, iż człowiek ma taki plan. Dramatem tego człowieka jest to, iż jemu się wydaje, iż jest ponad Bogiem, iż jest w stanie narzucić Mu swoją wolę całkowicie ignorując Jego wolę. Jest to swoisty faryzeizm swoją wymową bluźniący Bogu – „To ja, a nie Pan Bóg będzie decydował kiedy dostąpię Bożego miłosierdzia. Nie ważne, że ja świadomie i dobrowolnie grzeszę. Bóg ma mi wybaczyć”. A w takich sytuacjach Bóg nie wybacza. Bo to właśnie Duch św. jest obecny w tych co w Niego wierzą i podpowiada nam, co mamy robić, co mamy mówić, co mamy pisać, co powinniśmy uczynić, abyśmy mogli dostąpić Życia w Niebie. Jeśli ktoś uznaje iż Duch Święty może sobie gadać, ale to człowiek wie lepiej, co ma robić od Boga – to dlaczego ja, albo ty mamy się przejmować tym, iż wybrawszy fałsz odrzucił świadomie i dobrowolnie Prawdę? Takie są czasami wybory człowieka, iż dokonuje wyboru generalnego, jakim jest wybór zła i jest to wybór ostateczny, chociaż do chwili sądu pozostało wiele lat życia. Na dzień dzisiejszy wiemy jedno – czymś większym niż bluźnierstwo wobec Boga jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu – czyli grzech wyboru generalnego odrzucającego Boga w pełni świadomie i w pełni dobrowolnie, stawiającego wole człowieka ponad wolę Boga. Jest faktem, iż piekło istnieje, przecież Jezus by nas nie okłamał, gdyby ono nie istniało. My sami mamy wolę ułomną, słabą i często upadamy w naszej walce z naszymi słabościami. Jeśli my to dostrzegamy – to i Bóg to dostrzega. A jeśli my to widzimy, to nic nam nie grozi. Groźna jest taka sytuacja, kiedy człowiek własną ułomność i grzeszność uważa za zaletę i rzecz, wobec której sam Bóg musi się ugiąć. Dla grupy aniołów skończyło się to fatalnie, nie żałują swego wyboru, aby stanąć ponad Bogiem. Zostali strąceni przez Boga stając się diabłami walczącymi o duszę człowieka. I ta zaraza może stać się udziałem człowieka – człowiek też może chcieć stanąć ponad Bogiem. Więc jak Bóg może odpuścić to człowiekowi, jeśli nie odpuścił tego diabłu?

 

Skutek grzechu.

W listach św. Jana czytamy, że „Istnieje taki grzech, który sprowadza śmierć" (por. 1 J 5,16). Są zatem i takie, które nie są aż tak niebezpieczne dla naszej duszy. Takie rozróżnienie pomaga człowiekowi ocenić jego postępowanie i stwierdzić, czy jest godny przyjąć Komunię Świętą. Nie każde zranienie Serca Jezusa jest Jego zdradą. Tak jak między ludźmi – nie każde niewłaściwe zachowanie sprawia, że tracimy z kimś kontakt. Nie wszystko można nazywać grzechem śmiertelnym, ale także, nie można nazwać grzechu dobrem mówiąc „no przecież nic się nie stało”.

 

Co to jest grzech ciężki?

Grzechem ciężkim jest czyn, który popełniamy całkowicie świadomie, dobrowolnie i dotyczy ważnych spraw – tzw. ciężkiej materii – czyli wykroczeń przeciwko 10 Przykazaniom Bożym i Przykazaniom Kościelnym a w konsekwencji przeciw najważniejszemu przykazaniu miłości Boga I bliźniego. Dorosły człowiek powinien rozróżnić te sprawy i umieć ocenić co jest grzechem ciężkim. Jeżeli nie potrafi powinien skorzystać z pomocy jaką jest rachunek sumienia.

 

Różnica między „grzeszeniem” a „złym postępowaniem”.

Nie każde złe postępowanie jest automatycznie grzeszne. Tak jest na przykład w sytuacji osób nie do końca poczytalnych lub małych dzieci. Z kolei grzeszenie jest zawsze złym postępowaniem nawet gdyby ktoś twierdził, że jego grzechy nikomu „nie szkodzą”. Zawsze „szkodzą” między innymi: jego własnej godności, duchowej wspólnocie Kościoła, a przede wszystkim obrażają naszego Stwórcę.

 

Co w sytuacji, kiedy nie czujemy potrzeby spowiadania się?

Praktykowanie sakramentu spowiedzi wedle impulsów uczuciowych jest pułapką. Równie dobrze można powiedzieć: Nie mam potrzeby modlitwy. Nie czuję, żeby mi się chciało czytać Pismo Święte. Żona czy mąż może powiedzieć do swej drugiej połowy: Nie czuję potrzeby mówienia ci, że cię kocham? Dlatego bardziej niż na uczucia w relacji do Boga i ludzi trzeba się nastawić na pragnienie spotkania.

 

Czy po spowiedzi, ale przed odprawieniem pokuty można przyjąć Komunię Świętą?

Oczywiście, że tak. Są przecież nawet takie pokuty, których nie da się od razu odprawić.

 

Czy można przystąpić do kolejnej spowiedzi bez odprawienia pokuty z poprzedniej?

Można, jednak należy powiedzieć, dlaczego pokuta nie została odprawiona.

 

Co z grzechami zapomnianymi?

Należy o nich powiedzieć na następnej spowiedzi. Zwłaszcza, jeśli wśród zapomnianych grzechów znalazł się grzech ciężki. Jednak jeśli szczerze wyznaliśmy swoje grzechy, a po spowiedzi sobie o którymś przypomnieliśmy, nie powinno nas to hamować, jeśli chodzi o przyjmowanie Komunii Świętej.

 

Czy możemy w jakiś sposób przyjąć na siebie grzechy bliskiej nam osoby i się za nią wyspowiadać, np. osoby zmarłej?

Grzechy innych ludzi mógł przyjąć na siebie tylko jeden Człowiek – Jezus Chrystus. My możemy wynagradzać Sercu Jezusowemu, ale wyznać czyichś grzechów otrzymując za nie odpuszczenie nie możemy.

 

Co gdy wstyd tak mocno blokuje, że trudno się wyspowiadać?

Wstyd to nawet w pewnym sensie forma pokuty. Warto też najzwyczajniej w świecie zacząć spowiedź od powiedzenia, że się bardzo swoich grzechów wstydzimy.

 

Po co się spowiadać, jeśli popełniamy takie same grzechy?

One nigdy nie są takie same. Może nominalnie brzmią identycznie, ale za każdym razem są inne i każdorazowo ranimy nimi Jezusa. Poza tym Bóg widzi, czy mimo popełniania któryś raz podobnego grzechu pracujemy nad sobą czy nie.

 

Ile o przebytej spowiedzi może innym ludziom powiedzieć kapłan i penitent?

O spowiedzi w ogóle nie wolno mówić. Tajemnica spowiedzi obowiązuje kapłana, osobę spowiadającą się a nawet taka, która coś przypadkiem ze spowiedzi innych usłyszy. W przeciwnym razie popełniamy grzech zastrzeżony tylko I wyłącznie Stolicy Apostolskiej.

 

Co to jest spowiedź generalna?

Problem spowiedzi generalnej jest niezwykle trudny. Nie ma bowiem jakiegoś kanonu grzechów, które "zbierane jak do worka" - w określonym czasie - byłyby wystarczającą materią, aby przystąpić do takiej spowiedzi. Nie mniej jednak coraz więcej wierzących pragnie odbyć taką spowiedź. Jaka jest różnica między spowiedzią zwyczajną z okazji pierwszego piątku miesiąca, z porywu serca i stanu ducha po głębokim namyśle, wypływająca z pragnienia oczyszczenia swego sumienia oraz wspomnianą w pytaniu spowiedzią generalną? Warto odwołać się w tym wypadku do doświadczenia świętych. Święty Wincenty a Paulo, mając szesnaście lat kapłaństwa, zetknął się z przedziwnymi wypadkami. Pierwsze miało miejsce w Gannes (Francja) pod koniec 1616 r. Pewien umierający, który dotąd "uchodził za przyzwoitego człowieka", wyznał spowiednikowi grzechy, które przez długi czas zamykały mu usta. "Skazałbym się na potępienie - oznajmił chory Małgorzacie de Silly - gdybym nie odbył tej spowiedzi generalnej". Historia dostarcza więc nam pewnych faktów, na podstawie których możemy zweryfikować potrzebę spowiedzi generalnej. Teologia moralna ukazuje właściwe spojrzenie na to zagadnienie, a doświadczenie duszpasterskie "nakazuje" pouczanie wiernych w tej kwestii. I tak, zaleca się odbyć spowiedź generalną w czasie trwania misji parafialnych (średnio co dziesięć lat), przed zawarciem sakramentu małżeństwa, przed wstąpieniem do seminarium duchownego czy zakonu, czy też z racji jakiś osobistych przeżyć duchowych - potrzeba głębszego nawrócenia, zmiana drogi życia, oczyszczenie się z grzechów z całego życia. Taką spowiedź czynią ci, którzy, wyczuwając chwilę śmierci i zdając sobie sprawę, że byli daleko od Chrystusa, pragną oczyścić swoją duszę. Natomiast w przypadku, gdy ktoś tai grzechy, czyli spowiada się świętokradzko, spowiedź generalna jest wymagana. Przecież wszystkie grzechy ciążą na sumieniu takiego wiernego. Trzeba więc wyspowiadać się z wszystkich popełnionych grzechów od ostatniej ważnej spowiedzi. Dotyczy to także wątpliwości, które nurtują ludzkie serce. Warto zwrócić uwagę na to, że nie należy mówić w czasie spowiedzi tych grzechów, które już zostały odpuszczone. Ich już nie ma! W przeciwnym wypadku wątpimy w miłosierdzie Boże. Spowiedź generalna jest więc pewnego rodzaju gruntownym oczyszczeniem się, odzianiem się w szatę pełną łaski. Taką moc ma każda spowiedź, nawet ta z grzechów lekkich. Jednak kiedy dokonujemy głębszego rachunku sumienia, wtedy serce jest bardziej spokojne.

 

Jak często się spowiadać?

Drugie przykazanie kościelne przynagla: przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty, ale czy to wystarczy, by żyć w stałej łączności z Bogiem w stanie łaski uświęcającej? To minimum. Obawiam się, że ci co przystępują do spowiedzi raz do roku, potem zaczną chodzić do konfesjonału raz na kilka lat lub tylko wtedy, gdy otrzymają kartkę do spowiedzi z racji chrztu lub ślubu – to niebezpieczny formalizm i fałszywe traktowanie Bożego Miłosierdzia.
W wielu parafiach istnieje chlubny zwyczaj comiesięcznej spowiedzi, związanej często z pierwszym piątkiem miesiąca, który ogromnie pomaga wiernym w regularnym korzystaniu z tego sakramentu. Wielu wiernych wyznacza sobie rytm sakramentu pokuty raz na kwartał. Jeżeli jednak chcielibyśmy mówić o absolutnej konieczności sakramentu pojednania, to istnieje ona jedynie w sytuacji grzechu ciężkiego (czyli śmiertelnego), całkowitego zerwania więzi z Bogiem. W tym ostatnim przypadku niebezpieczne jest odkładać spowiedź – jest to postawa lekceważąca własne zbawienie.

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj20
mod_vvisit_counterW tym tygodniu117
mod_vvisit_counterW zeszłym tygodniu648
mod_vvisit_counterW tym miesiącu2113
mod_vvisit_counterW zeszłym miesiącu2968
Gości online: 14  
Twoje IP: 54.81.79.128
stat4u